Przemówienia

Powrót

Przemówienie kolektywu maўego księcia

Nie zamierzam pўaszczyć się przed żadną instytucją. Nie będę upadlać się przed sądem. Nie dam się poniżyć w urzędzie. Nie dam sobą pomiatać w gabinecie lekarskim. Żaden podmiot prawny należący do systemu opresji kolonialnego cisheteropatriarchatu nie ma prawa wypowiadać się ani sўowem o tym, kim jestem. Wara od mojego ciaўa, od mojej seksualności, od mojej tożsamości. Jeśli kosztem tej dumy będzie brak tranzycji prawnej i medycznej, to niech tak będzie, nie potrzebuję ich. Radical bezczel. Prawo, które jest bardziej skўonne karać więzieniem kobiety, które zabiўy swoich gwaўcicieli w samoobronie, niż samych gwaўcicieli, nie ma mi nic do zaoferowania. Prawo, które nie rozpoznaje niebinarności, nie ma mi nic do zaoferowania. Prawo, które nazywa terrorystami aktywistów klimatycznych zamiast spóўek paliwowych, nie ma mi nic do zaoferowa- nia. Leję na to ciepўym moczem, mogą mi co najwyżej zgasić światўo. Żaden lekarz, cwaniaczek, któremu muszę zapўacić krocie, żeby otrzymać swoje prawo czўowieka, jakim jest opieka zdrowotna, nie będzie oceniać mojego ciaўa i tego, w którą z toksycznych norm się wpasowuje. Medycyna, która w peўni zbadaўa ўechtaczkę dopiero w 2005 roku, która przeprowadzaўa eksperymenty ginekologiczne bez znieczulenia na czarnych kobietach, bo uważano, że nie czują bólu, która bez wiedzy rodziców przeprowadzaўa operacje korekcyjne na genitaliach interpўciowych noworodków jeszcze kilka lat temu, nie ma mi nic do zaoferowania. Moje ciaўo nie jest ani żeńskie, ani kobiece, nie potrzebuję operacji, żeby udowodnić to komuś, kto i tak nie będzie mnie szanować. Moje genitalia nie są kobiece ani męskie; ani moja klatka piersiowa nie przybliża mnie do żadnej z pўci, ani wўosy na moim ciele, ani ton mojego gўosu, ani ksztaўt moich bioder. Jeśli wedўug kogoś warto przechodzić przez te wszystkie upokarzające procedury dla operacji czy hormonów, super, niech to robi. Ale nie dajmy sobie wmówić, że nasza transpўciowość jest bardziej realna, bo zatwierdzi ją jakiś cis-het za biurkiem. Psychiatria, która wymyśliўa syndrom zbiegўego niewolnika, uważając, że dążenie do wolności to choroba, która chemicznie kastrowaўa osoby homoseksualne, która dziś powie ci, że jeśli masz depresję klimatyczną, to po prostu musisz przestać się tym przejmować, że jeśli przytўacza cię ludobójstwo, to musisz przestać o nim czytać, nie ma mi nic do zaoferowania. Ale istnieją inne prawa, inne medycyny, inne psychologie. Te, które tworzone są przez oddolne ruchy spoўeczne i specjalistów uczących się w dekolonialnym, feministycznymi queerowym nurcie. Abolicja państwa, policji, prawa i psychiatrii nie oznacza, że pozostajemy bez żadnych struktur i pomocy. Przeciwnie, już dzisiaj osoby najbardziej wykluczone korzystają prawie tylko z tych niezależnych, autonomicznych alternatyw, bo poleganie na ўasce państwa oznacza dla nas śmierć. Widoczność bez wyzwolenia naraża nas na tym więcej przemocy, wolę pozostać w cieniu, mając swoje prawa. I w tym cieniu jest mi najlepiej. Tam, gdzie organizuje się DIY tranzycję, spoўecznościowe terapie, kolektywne wsparcie, ahierarchiczne struktury samopomocy. „Najlepiej wiem, kim jestem” znaczy, że najlepiej wiemy, czego potrzebujemy, i sami potrafimy zadbać o swoją spoўeczność. Sўowem, insurekcja – queerowa insurekcja to prawdziwe wyzwolenie.

Antyfaszystowski Kraków

Cieszę się, że mogłyśmy się tu dzisiaj spotkać. Mam nadzieję, że dzisiejszy Marsz w przyszłości będzie można określić mianem wydarzenia precedensowego. Dziś budujemy podłoże pod zupełnie nowy charakter demonstracji queerowych w naszym mieście; pierwszy raz ulicami Krakowa przejdzie marsz wykluczający reprezentantów aparatów opresji systemowej i kapitalistycznej. Dziś na naszej demonstracji zajmuję się pilnowaniem porządku, w mojej oraz innych towarzyszących mi osób mocy leży zapewnienie podstawowego bezpieczeństwa Wam, osobom uczestniczącym w zgromadzeniu. Z tego względu powiem kilka zdań nawiązujących do naszej dzisiejszej roli. Nie wiem jak inne osoby queerowe, ale ja osobiście od kiedy zaczęłam odkrywać swoją seksualność oraz płciowość – bałam się. Bałam się reakcji otoczenia, rówieśników, osób na ulicy, moje pierwsze doświadczenia miały miejsce w ukryciu. Czy będąc nastolatką, czy osobą dorosłą, ten lęk, lęk przed brakiem zrozumienia, nienawiścią, był bezpośrednio powiązany ze strachem o bezpieczeństwo moje oraz moich bliskich. W normalnym świecie to nie powinno tak wyglądać! Jako osoba trans nie powinnam się bać korzystać z odpowiedniej toalety czy zakładać ubrań, które mogą być uznane za niestosowne dla mojej prezencji! Jako osoba niebinarna nie powinnam bać się w przełamywać standardów płciowych czy używać neutralnych zaimków! Jako gej, lesbijka, osoba aseksualna nie powinnam bać się publicznie pokazywać i mówić o swojej romantyczności i seksualności! Dziś zaznaczmy nasze istnienie, pokażmy, że jesteśmy i nie jesteśmy „wytworem zachodniej cywilizacji” czy produktemtęczowego kapitalizmu, jesteśmy ludźmi, którzy chcą żyć bez lęku, w spokoju, bez strachu o własne życie i życie bliskich!

Kolektyw Kamelia

Reprezentuję dziś Kolektyw Kamelia, działający na rzecz praw i dobrostanu osób pracujących seksualnie. Jestem tu, bo osoby pracujące seksualnie od zawsze były, są i będą częścią ruchu LGBTQ+. Doświadczenie kryminalizowania naszych ciał, prób narzucania kontroli nad nimi, obsesyjnego ich analizowania, odbierania podmiotowości i traktowania naszych ciał jako niemoralnych samym swoim istnieniem jest doświadczeniem wspólnym osób queerowych, szczególnie transpłciowych, oraz osób pracujących seksualnie. Nierówności społeczne, dyskryminacja i utrudniony dostęp do rynku pracy sprawiają, że dla wielu osób z grup marginalizowanych praca seksualna bywa jedyną dostępną opcją ratunkową. Wysoka reprezentacja osób migranckich, uchodźczych, neuroróżnorodnych, nie- białych, z niepełnosprawnościami, biednych czy queerowych, a pośród nich zwłaszcza transpłciowych kobiet wśród osób pracujących seksualnie oznacza, że wiele z nas doświadcza dyskryminacji krzyżowej i jeśli chcemy się organizować i wspierać, solidarność nie może być dla nas pustym hasłem. Praca seksualna to praca podejmowana zwykle, jak inne prace, z przymusu ekonomicznego, którego doświadczamy w kapitalizmie wszyscy. Nie godzimy się na przemoc wobec pracownic i pracowników, na mobbing czy molestowanie seksualne, na przekraczanie ich granic w żadnym wymiarze w żadnej pracy. Tak samo w pracy seksualnej nie powinno być miejsca na przemoc i wyzysk ani ze strony pracodawców, ani klientów, ani policji. Zasługujemy na bezpieczeństwo w pracy niezależnie od tego, czy nasza praca jest użyteczna społecznie i czy lubimy ją wykonywać. Kiedy więc mówicie o pracy seksualnej, przestańcie mówić o moralności i „empowermencie”, a zacznijcie mówić o dekryminalizacji i prawach pracowniczych. A najlepiej po prostu posłuchajcie nas. Nie chcemy być zbawianx, chcemy dekryminalizacji, destygmatyzacji, pełni praw pracowniczych, szacunku i uznania naszej podmiotowości, ale niezależnie od tego, czy i kiedy je uzyskamy, będziemy wspierać siebie nawzajem. Bo tak jak różne systemy opresji – queerfobia, transfobia, imperializm, kapitalizm, faszyzm, patriarchat, rasizm, kolonializm, ableizm… są ze sobą powiązane i nie mogą istniećosobno, tak i walka osób krzywdzonych i wyzyskiwanych przez te systemy jest jedną wspólną walką o nasze prawa. To od zawsze na zawsze nasza wspólna walka!

Dom Eq

CZEŚĆ, jestem Emanuela, jestem osobą związaną m.in. z Federacją Znaki Równości, Krakowską Manifą i innymi oddolnymi queerowymi działaniami. Czasem kiedy mówię o budowaniu społeczności, o naszych postulatach i o queerowej solidarności, odnoszę wrażenie, że od lat piszę to samo przemówienie, tyle że innymi słowami. Frustruję się, pewnie nie tylko ja, bo nasz ruch – i my, jako osoby – potrzebujemy siebie nawzajem, potrzebujemy realnej zmiany, potrzebujemy równych praw i pełnych, bezpiecznych żyć dla wszystkich. To po nie idą wszystkie nasze marsze, nasze manify i protesty. Korzeniem naszego ruchu jest wspólnota, korzeniem naszego ruchu jest opór i dopiero po nich korzeniem naszego ruchu jest duma, jest radość, jest przyjemność! Włoski socjalista Gramsci powiedział 100 lat temu: „stary świat umiera, a nowy rodzi się w bólach: teraz nastał czas potworów”. Planeta płonie i tak wiele miejsc na świecie krwawi z powodu ludobójstwa, wojen, przemocy, kolonialnego wyzysku, zbrodniczych reżimów i kapitalistycznej chciwości bez dna. Jeśli w tym koszmarze coś ma nam pomóc, wzmocnić nas i podnosić, to to, że mamy siebie! Dlatego chcę zaoferować nam w kontrze inne słowa, Adriene Maree Brown, czarnej, queerowej dekolonialnej myślicielki, która powiedziała, że uzdrawianie wydarza się, kiedy patrzymy na coś kompletnie popękanego i jesteśmy w stanie zobaczyć w tym szansę i całość. Bo nasze ruchy mogą być polem praktyki tego, ku czemu się uzdrawiamy, i przyszłości, którą chcemy współtworzyć. Mogą być odpowiedzialne za ucieleśnianie świata, w który wierzymy. Wszystkie jesteśmy ukształtowane przez niesprawiedliwe systemy. Potrzebujemy, żeby osoby w naszych ruchach były tego świadome i były na drodze do wolności od wpływu tych systemów. Nie wolne, ale praktykujące wolność każdego dnia. Nie idealne i niepopełniające błędów, bo to niemożliwe, ale biorące odpowiedzialność za swoje błędy i za wykonywanie indywidualnej i kolektywnej pracy, by nie odtwarzać tych samych cyklów przemocy. Traktować krytykę jako narzędzie rozwoju i troski, a nie pole do bezzasadnego konfliktu i wykluczenia w nas samych i w naszych społecznościach.I mówię to wszystko trochę dlatego, że na końcu czeka ogłoszenie. Bo widzicie, od lat z wieloma fantastycznymi osobami współtworzyłam Dom Eq, znane wielu z was miejsce. Oddolną, otwartą, bezpłatną queerową i aktywistyczną przestrzeń, która z powodu chciwości landlordów i braku instytucjonalnego wsparcia musiała w czerwcu po 6 latach działalności zamknąć swoje drzwi. Tych 6 lat nauczyło nas, że jeśli mamy siebie, mamy sprawczość. I że jeśli chcemy mieć społeczność, musimy być obecne dla tej społeczności. I dlatego – po raz pierwszy mówię to oficjalnie na głos – postanowiłyśmy, że zrobimy to raz jeszcze i znów same otworzymy nową queerową społeczną przestrzeń. Jeszcze we wrześniu zaczynamy własnymi siłami remont i zapraszamy was wszystkie, które chcą i mogą, do tworzenia z nami nadal tej społeczności. I innych społeczności, ruchów i działań, bo to nasze zaangażo- wanie jest tym, od czego zaczyna się zmiana.

Akademia dla Palestyny i Global Sumud Fotilla

Stoimy tutaj – dumni jednością. Dzisiaj razem maszerujemy i razem walczymy o naszą wolność, o naszą równość, o naszą różnorodność. Tę walkę nie zawsze jednak toczymy wspólnie. Najczęściej zmagamy się w samotności, bo walka z faszyzmem jest walką codzienności. Może się ona wydawać bezskuteczna – w świecie, w którym każdy z nas jest konsumentem, każda decyzja, którą podejmujemy, przyczynia się do zacierania się naszego człowieczeństwa. Dzisiaj jednak chcę wam powiedzieć, że warto o nie walczyć każdego dnia. Tak. Jestem zmęczona tą walką. Jestem zmęczona tym, że nawet kupując w sklepie wodę, muszę bezustannie patrzeć sobie na ręce i pamiętać, że Cisowianka finansuje płodobusy, a Nałęczowianka należy do Nestlé. Że muszę się zastanawiać nad każdym zakupem, choć to nie ja wycinam puszczę amazońską, choć to nie ja zmuszam dzieci do wydobywania kobaltu, choć to nie ja wysuszam studnie, żeby produkować Coca-Colę. Liberalizm zapomina nam mówić w reklamach, że wszyscy już jesteśmy współwinni. Że to samo AI, które odblokowuje nasze telefony, jest równolegle używane do tropienia i mordowania ludzi. Że nasze wolności i prawa już są okupione wolnością i prawem kogoś innego. Blokada pomocy humanitarnej do Strefy Gazy trwa już 18 lat. Masowe przesiedlenia ludności palestyńskiej miały miejsce 77 lat temu. W ciągu ostatnich dwudziestu miesięcy baza militarna Stanów Zjednoczonych pod nazwą Izrael dokonała eksterminacji przynajmniej 64 tysięcy ludzi.Na co dzień wydaje się niektórym, że wojny na świecie prowadzone są daleko stąd i że nie mamy na nie wpływu. Że wynikają z czegoś niezrozumiałego dla nas i tak odległego, że nie należy w nie interweniować. Ale my tak naprawdę interweniujemy każdego dnia. Każdego dnia wspieramy firmy czerpiące korzyści z ludzkiej śmierci, bo komuś tak się opłaca. Każdego dnia kapitalizm brudzi nasze ręce krwią niewinnych. Unia Europejska jako całość jest największym z partnerów finansowych Izraela. Wśród nich Polska znajduje się w pierwszej dziesiątce państw, które posiadają z nim najwięcej umów towarowych. Trzy tygodnie temu w Kielcach odbył się Międzynarodowy Salon Przemysłu Obronnego. Brało w nim udział 10 izraelskich firm zbrojeniowych. Dwie z nich przyczyniły się do śmierci Polaka Damiana Sobóla 1 kwietnia 2024 roku. Tydzień temu Izrael zbombardował statek polskich delegatów płynących z misją humanitarną Global Su- mud Flotilla. Wszyscy już urodziliśmy się z grzechem pierworodnym kapitalizmu i od każdego z nas zależy, co zrobimy dalej. Więc dzisiaj stoję przed wami i proszę was: protestujcie, krzyczcie głośno i bojkotujcie. Bojkotujcie firmy zbrojeniowe, bojkotujcie AI, bojkotujcie Carrefoura i bojkotujcie Eurowizję. Nie dajmy wycierać sobie rąk umaczanych w palestyńskiej krwi naszą queerowością. Dość ubierania ludobójcy w brokatowy kostium i wręczania mu mikrofonu do ręki. Dość organizowania w Izraelu islamofobicznych marszy równości. Dość udawania, że w kapitalistycznym pridzie chodzi o czyjąkolwiek równość. Bo nie ma wolności bez wolnej Palestyny. NO PRIDE IN GENOCIDE.

Grupa Nieustającej Pomocy

CZEŚĆ! Bardzo miło mi jest was tu wszystkie widzieć w to piękne krakowskie popołudnie. Chcę dzisiaj porozmawiać z wami o kolektywie, do którego należę, Grupie Nieustającej Pomocy. Jesteśmy bandą anarchistycznych kłirów, transów i pedałów, którzy wiedzą, że jesteśmy zdane na siebie nawzajem na dobre i na złe. Państwo na chwilę nas zostawiło w spokoju, bo ważniejsza jest kryminalizacja pomocy humanitarnej czy strzelanie do uchodźców. Zaraz zmieni się władza i znowu będą nami szczuli w mediach. Obiecują zmiany i reformy, a jak przychodzi co do czego – znowu zostajemy na lodzie. A potem i tak trzeba zapierdalać na jedną, drugą zmiankę, cały czas bliżej bezdomności niż stabilności finansowej.Więc na co mi ten ślub, ten związek partnerski, kiedy ja wiem, że kłirowe wyzwolenie, NASZE wyzwolenie może wyglądać zupełnie inaczej. A jego początkiem jest społeczność, którą ze sobą współtworzymy. I niezależnie, czy to jest kwestia zakupu szlugów, wysłania bindera, gaffa, opłacenia rachunków za prąd, zrobienia zakupów czy odebrania z aresztu – żadna z nas, żadne z nas nie powinno z tym zostać same. Bo wiemy, że nawet gdy będzie się walić i palić – to będziemy dla siebie nawzajem. Dbając o siebie nawzajem, o nasze bezpieczeństwo, o nasz komfort, o to, żebyśmy nie utonęli w tym gównie, zwanym P..ską. Nasza solidarność to wciąż aktualny i potrzebny oręż, którego nie może kierować linia granic państwa czy sympatia konkretnej partii. Wiemy, czym jest opresja, i wiemy, jak to jest żyć w strachu, i każda grupa, każda osoba, która jej doświadcza, znajdzie w nas swojego sojusznika. Będziemy walczyć o wolną Białoruś, wolną Ukrainę i wolną Palestynę. Będziemy bronić drzew i zwierząt. Kochać i być kochanym. Ciągle próbując budować nadzieję i lepszą przyszłość dla nas wszystkich. Ta przemowa jest równocześnie zaproszeniem do tego, by razem z nami tę społeczność współtworzyć. Często organizujemy wydarzenia, zazwyczaj tu, w Krakowie, lub w Warszawie, gdzie można przyjść, poznać nowe osoby albo złapać się ze starymi znajomymi. A jeśli macie wystarczająco relacji w swoim życiu, zawsze możecie dorzucić się do naszych działań lub jeszcze lepiej, zorganizować się we własnej grupie znajomych.

Stonewall

Stonewall nie było ani pierwszym historycznie odnotowanym queerowym protestem, ani debiutem społeczności LGBTQIAP+ na scenie buntu i politycznej niezgody. Zamieszki przed słynnym klubem zapoczątkowały jednak tradycję marszów równości, które po 1970 roku rozprzestrzeniły się z Nowego Jorku na cały świat, czyniąc z niepozornego baru symbol ruchu wyzwolenia. Rewolucja nie odbyła się po cichu, a w takt pękającego szkła i cegieł rzucanych w radiowozy. Wbrew narracji stawiającej w centrum amerykańskie doświadczenie złość, dzięki której rzucono pierwszą cegłą, nie wzbierała w nas przez wieki, aby wreszcie znaleźć ujście w mitycznej przestrzeni baru Stonewall. Ona zawsze tam była, stanowiąc tkankę queerowej tożsamości. Opór od zawsze był częścią naszego doświadczenia – oczywiście pod warunkiem, że poruszamy się po doświadczeniu osób LGBTQIAP+ z tzw. zachodniej części świata. Nie zmieniły się też tak bardzo sposoby, w jakie stawiamy czoła opresji – nie tylko walką, ale także tań-cem, humorem i bardzo radykalną czułością. Dowody? Nie trzeba szukać ich daleko. Wystarczy spojrzeć na wybrane wycinki z ruchu protestu ze stu lat przed Stonewall! W 1888 roku policyjny nalot przerywa 30. urodziny Williama Dorsiego Swanna – znanej pod pseudonimem The Queen pierwszej amerykańskiej drag queen i prekursorki kultury ballroomu. Aresztowano 13 osób koloru, w kartotekach opisanych jako mężczyźni w balowych sukniach, bez żadnych dowodów na zarzucane im „prowadzenie domu publicznego”. Swann odwołałx się od wyroku, docierając aż do prezydenta Clevelanda, stając się tym samym pierwszą osobą w USA, która walczyła prawnie i politycznie o prawo społeczności LGBTQIAP+ do gromadzenia się. W 1919 roku w Berlinie powstaje Instytut Badań nad Płcią, założony przez Magnusa Hirschfelda, będący nie tylko ośrodkiem badawczym transpłciowości, ale także miejscem spotkań społeczności i działań samopomocowych, nieodpłatną poradnią psychologiczną i największą w tamtym czasie biblioteką wiedzy w tym obszarze – spaloną przez nazistów w 1933 roku, cofając o lata dyskurs psychologiczny, medyczny i społeczny dotyczący transpłciowości. W 1923 roku dra Zofia Sadowska, ta sama, która wcześniej o wyborcze prawa kobiet upominała się u Piłsudskiego, pozywa gazetę „Express Poranny” za naruszający jej dobre imię homofobiczny artykuł sugerujący jakoby w gabinecie urządzała lesbijskie orgie, po których pacjentki nie chcą wracać do mężów. W sądzie powie, że to nie jej miłość do kobiet jest powodem do wstydu, ale kłamstwa dziennika. Sprawę wygrywa. W 1925 roku pochodząca z Polski Żydówka pod przybranym imieniem Eve Adams otwiera w Nowym Jorku pierwszy lesbijski bar ze słynnym szyldem witającym osoby goszczące hasłem „Mężczyźni mogą tu wejść, ale nie są mile widziani”. Rok później wydaje własnym sumptem prawdopodobnie pierwszą lesbijską książkę w Ameryce – Lesbian Love. Niedługo po tym zostaje deportowana za nieobyczajne prowadzenie się. Najpierw mieszka w Polsce, a później we Francji, gdzie kolejno angażuje się w budowanie lokalnej queerowej społeczności i działania na rzecz antynazistowskiego ruchu oporu. Wraz ze swoją partnerką zostają zamordowane w Auschwitz w 1943 roku. W Warszawie w 1927 roku na skutek policyjnej obławy w areszcie ląduje grupa pracujących seksualnie gejów i, prawdopodobnie, transpłciowych kobiet zgarniętych z pikiety przy Placu Napoleona. Cytując doniesienia mediów, „Gdy w niedzielę rano klucznicy weszli do celi, gdzie zboczeńcy zostali umieszczeni, zażądali oni szminki, pudru, perfum i czekolady. Żądania te ponawiali oni jeszcze kilkakrotnie w ciągu dnia, gdy jednak nie odnosiły one skutku, wieczorem urządzili krzykliwą demonstrację, a dzień zakończyli… balem. Kilkunastu «cynedów » […] porozbierało się z szat i przy mdłem świetle więziennych lampek rozpoczę-ło tańce. Zabawa zakończyłaby się ohydnemi praktykami zboczeńców, gdyby nie interwencja funkcjonariuszów więziennych, którzy te bachanalie uniemożliwili”. Tymczasem w Barcelonie w 1931 roku odbył się pierwszy historycznie odnotowany queerowy marsz, przeprowadzony przez Las Carolinas – grupę transpłciowych anarchistek znanych z konfliktów z władzą i doskonałego poczucia humoru. Co się właściwie stało? W odpowiedzi na zamknięcie przez miasto publicznej toalety będącej miejscem spotkań lokalnej queerowej społeczności w żałobnych sukniach przeszły przez miasto, śpiewając pożegnalne pieśni, aby na koniec przemarszu na zgliszczach przewróconego pordzewiałego pisuaru złożyć wieńce kwiatów i wygłosić przemowy. W 1967 roku z kolei wyrzuceni za homoseksualność z partii komunistycznej działacze założyli w Argentynie pierwszą południowoamerykańską organizację działającą na rzecz praw osób LGBTQIAP+. Wszystko to, i wiele więcej, wydarzyło się tylko w okresie 100 lat poprzedzających bunt w barze Stonewall. I to tylko kiedy rozglądamy się po kolonialnym, zachodnim kontekście i jego obrzeżach! W tym samym i wcześniejszych okresach kolonizatorzy w krajach Afryki, Ameryki Południowej i Azji wprowadzali penalizację homoseksualności i transpłciowości, indoktrynując osoby mieszkańcze i wymazując kultury i praktyki włączające i celebrujące queerową odmieńczość. Nasza walka trwa! Zapisana w buncie i w opozycji do aparatu opresji: przemocowej policji, kapitalistów zarabiających na naszym wykluczeniu i władzy grającej naszymi prawami jak polityczną kartą. Zapisana w kulturowych kodach pozwalających nam wzajemnie się odnajdować. W pamięci, że nasze doświadczenie nie jest produktem, a efektem oporu i walki, radości bycia i straty. Nie ma queerowego wyzwolenia bez queerowej radykalności. Naszej i tych, które były tu przed nami.

Zagadka

by Niemst

W dwu osobach przełyk –
zatkany, choć pusty z pozoru tak jak pusta jest cegła.
I ja przełykam, i ono przełyka, dusi nas język
niczym w krtani krew zakrzepła.
Niepewne swoich słów, co nic wspólnego z mową nie mają –
wargi zamykają się, otwierają, ślina ani rusz.
Wsłuchujemy się po chwili, wśród szeptów one kłamią –
to jedna z węża wróżb.Kto tam jest, utkwiony nikczemnie?
– wąż tysiąca pragnień milczy.
Kto tam jest, w nas wpatrzony?
– wąż, zdaje się, kwiczy.
Wpełzł i szczeźnie teraz, utknięty w klatce z naszych żeber –
krzykiem raz niezrozumiany, zdziera płaty świata na rozdrożu.
Jestem wężem już czy człowiekiem ponadto?\